lipca 01, 2021

Dziś święto naszych mniejszych przyjaciół



Dziś powitaliśmy nowy miesiąc, mamy okazję do podjęcia nowych wyzwań, niektórym ten moment kojarzy się nawet z kończąca się w portfelu wypłatą… 😅 A jak u Was? Mam nadzieję, że lipiec zaczął się świetnie! 😉 U mnie osobiście lepiej być nie może, czuję się tak, jak by zaczął się nowy, ważny etap w moim życiu. Brzmi to trochę tajemniczo ale niedługo pochwalę się o co chodzi. 🙂 No dobra, a czy wiecie kto ma dzisiaj swoje święto, 1. lipca?

Pomysłów i okazji do świętowania może być całe mnóstwo, jednak ja nie pisałabym o byle jakim święcie. Podejrzewam, że część z Was już się domyśla po tytule wpisu. Dzisiaj obchodzimy Dzień Psa!

Jest to inicjatywa ustanowiona stosunkowo niedawno, bo w 2007 roku. Pomysłodawcą tego dnia było polskie czasopismo „Przyjaciel Pies”. Także data, 1 lipca czyli początek wakacji, nie jest przypadkowa bowiem właśnie w wakacje najwięcej naszych czworonogów zostaje porzuconych, a następnie trafia do schronisk.

Problem z „bezdomnością” psów w Polsce jest bardzo duży. Jedynie w 2019 roku w schroniskach w całej Polsce przebywało aż 105188 psów, być może drugie tyle biega na wolności nie mając żadnego właściciela. Pocieszający może być fakt, że względem roku 2018, odsetek psów przebywających w schronisku w 2019 roku spadł o 2%. Mimo wszystko, liczba psów jest wciąż niesamowicie wysoka, a świadomość związana z niekontrolowanym rozmnażaniem psów jest bardzo niska, a są grupy osób które świadomie nie chcą z danym problemem walczyć.

Wiem, że szczeniaczki są takie malutkie, puszyste i słodkie ale ich „słodkość” maleje wprost proporcjonalnie to ich wieku, a co za tym idzie także zachwyt nad nimi.

Flora & Astra

Flora i Astra to dwie suczki – rasowe kundelki 😅, które są ze mną już od ponad dziewięciu lat. Obie są w podobnym wieku bo dzieli je jedynie pół roku różnicy. Flora urodziła się jesienią 2011 roku, natomiast Astra – wiosną 2012 roku.

Kilkumiesięczna Flora
Kilkumiesięczna Astra

Jak można się domyślić, niestety obie są efektem niekontrolowanego rozmnażania, typowe wioskowe pieski. Flora została wzięta ze wsi razem z jej siostrą, której znaleźliśmy nowy domek. Jest to mały, wredny pies. Poważnie! Szczeka na wszystko i wszystkich, co powiem szczerze denerwuje jak nic innego… Staramy się nad tym pracować ale każdego dnia przynosi to inne efekty.. Mając ok 2-3 lat została wysterylizowana co najbardziej wpłynęło na jej wygląd. Czasami śmieję się, że to taki gruby serdelek.

Flora

Patrząc na te wszystkie lata wstecz, myślę, że jej pieskie życie przebiega całkiem spokojnie.. Żadnych wypadków, żadnych chorób. Szczęście czy może dobry właściciel? 😜 Oby tak dalej, a przeżyje drugie tyle.

Flora

Natomiast moja druga przyjaciółka, Astra jest totalnym przeciwieństwem Flory, pod każdym względem! Astra jest dużym psem, mixem wilczura. Również została wzięta ze wsi. Ma bardzo przyjazny charakter, jest mega milusińska, bardzo spokojna oraz oddana. O ile Flora to typowy samotnik chodzi własnymi ścieżkami, to Astra jest taką wielką przylepą co nie odstępuje mnie na krok. Nawet teraz, gdy piszę ten wpis na komputerze, Astra leży na przeciw mnie i bez przerwy obserwuje.. Kochana! ❤️

Astra

Niestety, nie całe jej pieskie życie było takie różowe.. W wieku podobnym do Flory, czy mając jakieś 2 lata, zachciało się jej samotnych wycieczek. Zauważyłam, że zwiała na ulicę, ale zanim dobiegłam na podwórko to był tylko huk i pies z dwiema połamanymi nogami. Leczenie trochę trwało i choć weterynarz nie miał optymistycznych wizji to o dziwo Astra wyszła z tego bez szwanku i małego kawałka łapy… Ale na samotne wycieczki już nigdy więcej się nie zdecydowała. 😉 Był także krótki epizod gdzie bardzo mocno schudła, tu akurat zmiana diety jej wystarczyła. Przeszła także problemy ze skórą. Wiosną tego roku był drugi poważniejszy incydent, bo zachorowała na pokleszczową chorobę zwaną też babeszjozą. Codzienne kroplówki oraz kontrole, wizyty u weterynarza pochłonęły sporo oszczędności. Do tego doszło podejrzenie niewydolności nerek. Całe szczęście wszystko zakończyło się szczęśliwie, choć pies dochodził do siebie ok. dwóch tygodni.

Astra w trakcie leczenia – kroplówka

Mam nadzieję, że obie przeżyją jeszcze drugie tyle u mojego boku choć czasami chciałabym wziąć jakiegoś biedaka ze schroniska, ale niestety mieszkanie w bloku na to za bardzo nie pozwala. Z resztą, ilość sierści jaką obecnie gubi Astra, nadrabia spokojnie małe stadko innych psów tak więc na razie podziękuję. 😁

Astra na spacerze

Czy nasz dzień wyglądał dziś inaczej? Otóż nie. Niestety, pierwszy dzień lipca okazał się dla mnie dość zabieganym dniem i czasu na cokolwiek miałam dosłownie zero. Drapanie po brzuszku czy za uszkiem miało miejsce w moich wolnych chwilach i choć dostają to codziennie, to za każdym razem cieszą się tak samo. 😉❤️

A kto z Was wiedział o dzisiejszym dniu? Macie jakichś psich przyjaciół? Dajcie znać w komentarzach, z chęcią poczytam i Waszych psiakach. ❤️

Brak komentarzy: