grudnia 02, 2020

Zużycie miesiąca - listopad 2020

Czy są tu osoby, które kiedykolwiek zwróciły uwagę na to, ile wydają na kosmetyki? Ile ich zużywają w ciągu miesiąca? Wiem, że raczej niewiele osób przykłada do tego uwagę tak jak ja dotychczas, lecz chciałabym to zmienić.

Zakładając tego bloga, jednym z moich głównych zamiarów były właśnie wpisy, dotyczące miesięcznych zużyć kosmetyków. Między innymi po to, aby podzielić się z Wami doświadczeniem z danym kosmetykiem (wierzę, że komuś to może się przydać!) ale też dla siebie samej, mieć możliwość w przyszłości wrócić do któregoś kosmetyku który u mnie się sprawdził. 

Należę do osób, które lubią minimalizm… nie jestem zwolenniczką nakładania na siebie tony balsamów do ciała czy kilku różnych kremów na twarz. Pomimo takiej pielęgnacji, nie narzekam na problemy z cerą… o włosach nie będę mówić bo to od zawsze była ruletka -raz lepiej raz gorzej ;D
Zużycia kosmetyczne w moim przypadku będą więc również minimalne 😉 jednak każdego miesiąca coś się znajdzie.

W listopadzie udało mi się zużyć 3 kosmetyki. Coś, z czego korzystam najczęściej czyli żele pod prysznic oraz szampony i odżywki do włosów.

  • szampon do włosów ISANA Sensitive KWIAT BAWEŁNY I HABER BŁAWATEK
  • odżywka do włosów Intensive Care ISANA HONEY & VANILLA
  • żel pod prysznic Love Nature Fruit Infusion od Oriflame.

Szampon z ISANY

ISANA Sensitive KWIAT BAWEŁNY I HABER BŁAWATEK
Jeśli chodzi o szampony to nie mam wygórowanych oczekiwań. Ma oczyszczać skórę głowy i tyle. Oczywiście staram się wybierać te bez silikonów (w ogóle uważam, że szampony z silikonem to jakieś totalnie nieporozumienie i bezsens). Jeśli chodzi o ten z ISANY to u mnie się sprawdził, nie miałam wrażenia że niedomywa czy coś. Zapach bardzo delikatny. Wydaje mi się być mało wydajny choć jest mega tani bo serio kosztuje grosze: 2,99 i to jest stała cena. Mimo wszystko POLECAM.
skład: aqua, sodium laureth sulfate, cocamidopropyl betaine, sodium chloride, niacinamide, panthenol, pantolactone, hydrolyzed wheat protein, gossypium herbaceum flower extract, centaurea cyanus flower extract, coco-glucoside, glyceryl oleate, hydroxypropyl guar hydroxypropyltrimonium chloride, tocopherol, hydrogenated palm glycerides citrate, PEG-3 distearate, glycerin, propylene glycol, parfum, sodium benzoate, potassium sorbate, benzoic acid, phenoxyethanol, citric acid, sodium hydroxide.

Odżywka HONEY & VANILLA

Powiem szczerze, że jest to jeden z moich ulubionych produktów do włosów. Fajnie nawilża włosy na przemian z odżywkami proteinowymi. Zapach według mnie jest bardzo przyjemny, choć wiem że wielu osobom zapach właśnie przeszkadza…. Fakt, jest dość specyficzny. Niestety w moim odczuciu odżywka jest bardzo mało wydajna! Trzeba użyć jej na prawdę dużo by odczuć jakieś efekty. Cena jest bardzo przystępna bo jedyne 5,99 ale często widuję promocje na odżywki z Isany więc warto skorzystać i przetestować. Czy polecam? Oczywiście, że tak!
skład: aqua, cetearyl alcohol, glyceryl stearate SE, propylene glycol, stearamidopropyl dimethylamine, panthenol, niacinamide, behentrimonium chloride, mel, vanilla planifolia fruit extract, glutamic acid, dipropylene glycol, glycerin, ethoxydiglycol, butylene glycol, parfum, benzyl salicylate, phenoxyethanol, sodium benzoate, potassium sorbate, citric acid.

Żel pod prysznic Love Nature

Przyznam, że serię Love Nature od Oriflame poznałam dość niedawno i wciąż się do niej przekonuję testując różne produkty. Zaczęło się od innego żelu pod prysznic, który był w promocji w katalogu i tak mi się spodobał, że zostałam z tą serią jeśli chodzi o kąpiel. Pomimo, że produkty z Oriflame nie należą do najtańszych, a żele te również kosztują w granicach 12,99 za 250ml (czasami mniej, czasami więcej) to wciąż je uwielbiam. Są niesamowicie wydajne! Jako jedne z niewielu produktów do mycia ciała, nie zostawiają mojej skóry wysuszonej. Zapachy są cudowne, pod warunkiem że lubimy typowo cytrusowe, owocowe, świeże zapachy. Totalnie mój faworyt!

skład: aqua, sodium laureth sulfate, cocamidopropyl betaine, sodium chloride, laureth-3, parfum, sodium citrate, citric acid, 2-bromo-2-nitropropane-1,3-diol, glycerin, mentha piperita, oil, actinidia, chinensis fruit extract, citrus grandis fruit extract, malus domestica fruit extract, citrus limon peel oil, phenoxyethanol, sodium benzoate, potassium sorbate, ci 15985, ci 19140, ci 42090.

Co sądzicie o powyższych kosmetykach? Za miesiąc pojawi się, kilka kolejnych zużytych produktów. Tymczasem jestem ciekawa, czy któryś z nich gościł już na Waszych półkach. Podzielcie się swoimi opiniami w komentarzach.

Brak komentarzy: