września 26, 2021

Testuję markę Nivea razem z wizaż.pl

Nie wiem, czy jesteście na bieżąco z portalem wizaż.pl, ale może ktoś z Was widział jakiś czas temu możliwość zgłoszenia się do testów antyperspirantu od Nivea. Udało mi się dostać do testów, dlatego ten wpis jest poświęcony konkretnemu produktowi i mojej szczerej opinii.

Pierwsze wrażenia

Dobra, pomijając fakt, że zapakowane to nie było jakoś wybitnie, bo małe kartonowe pudełeczko, produkt oraz wizytówka wizażu… no nie bardzo. Ale to najmniejszy problem. Grunt, że wszystko przyszło całe. W środku poturbowany (chyba wszyscy wiemy jak kurierzy traktują nasze paczki?) antyperspirant Fresh Rose Touch. Niewielkiej pojemności produkt, bo jedyne 150 ml, wyprofilowane opakowanie gdzie przewodnim kolorem jest biel oraz towarzyszące jej granat i delikatny róż. Minimalistyczny design zdecydowanie dodaje uroku produktowi.

Bardzo fajną „funkcją” w tym produkcie jest to, że mamy możliwość zablokowania go, przekręcając górną część opakowania. Bardzo przydatne, gdy w domu mamy małego łobuza, co tak jak mama, lubi testować kosmetyki. 😉

Wrócę jeszcze do niewielkiej wielkości opakowania, ponieważ osobiście mi to nie przeszkadza i uznaję to za plus! W końcu możemy spakować antyperspirant do naszej torebki i mieć go zawsze pod ręką (choć w tym przypadku to jest raczej zbędne).

Rose Touch w praktyce

Zacznijmy od tego, że antyperspirantów w tej formie zawsze unikałam jak ognia. No nie lubiłam tego pylącego się produktu na około, a używanie go kojarzyło mi się ze wstrzymywaniem oddechu na kilka sekund. Brzmi słabo, prawda?

W ciągu mojego półtora – miesięcznego testowania Fresh Rose Touch, udało mi się zmienić moje zdanie. Z oceny -10, produkt spokojnie wskoczył na jakieś +7. 🙂

Wielką, a wręcz ogromną przewagą nad dotychczas testowanymi antyperspirantami jest to, że Nivea, jak nikt inny chroni przed potem. Dosłownie! To jest coś, czego szukałam chyba przez większość swojego życia. Nie zdarzyło mi się jeszcze, aby po całym dniu w pracy czy na zewnątrz wrócić z tymi okropnymi, śmierdzącymi plamami pod pachami. To mnie na prawdę zdziwiło, bo nie dość, że „sucho” to jeszcze wciąż pachnąco. 🙂

Niby sucho i pachnąco ale tu też pojawia się jedna, istotna wada. Bowiem, produkt mocno bieli! Oj mocno. Jako, że ja wciąż „uczę” się aplikowania tego typu kosmetyków, to może robię to źle, ale niestety antyperspirant zostawia białe, brudzące plamy na skórze. Więc, zdecydowanie odradzam go przy ciemnych ubraniach, choć osobiście nie zaliczyłam z nim żadnej wpadki w czarnej koszulce, to jednak warto uważać.

Tu jednak znowu czas na pozytyw. Na duży plus zasługuje zapach. Właśnie on, skusił nawet moją mamę do jego zakupu, a kilka pozostałych osób było pod jego wrażeniem. Zdecydowanie czuć różaną woń, delikatnie pudrową i nieco słodką, a za razem świeżą. Mało tego, utrzymuje się na prawdę długo!

Mój ulubieniec

Nie wiem, może część z Was odbierze ten wpis jako jakieś bajki, bo w końcu jak to produkt niemalże idealny? Prawie żadnych wad? Same superlatywy?

Zdarza się. 😉

Nie lubię koloryzować, sztucznie czegoś zachwalać. Po prostu jeśli coś jest dobrze, sprawdziło się u mnie, to staram się to polecać. Jeśli trafiam na jakiegoś bubla, to wprost o tym mówię. 🙂

Dlatego, z całego mojego serca, mogę Wam polecić antyperspirant Fresh Rose Touch od Nivea. Serio! Obecnie jestem wciąż w trakcie mojego pierwszego opakowania, ale już wiem, że do niego wrócę. Dla zainteresowanych zostawiam jeszcze LINK do większej ilości opinii na wizażu. 🙂

Obecnie produkt znajdziecie w wielu drogeriach jak i marketach w cenach wahających się w przedziale 10-12 zł.

Ciekawe czy ktoś z Was używał już antyperspirantu z tej serii? Dajcie znać! 🙂

Brak komentarzy: